GamblingXpert

Admiral Która Gra Najlepiej Sie Oplaca

autor:

Zdzisław żył sobie na planecie Ziemia i był ateistą. Co prawda nigdy się jako ateista nie zadeklarował ale w żadnych bogów czy Boga nie wierzył, nie wydawało mu się to konieczne do szczęścia - zyski jeden jednoręki bandyta generuje był ważniejszy. Od kiedy pamiętał myślał właśnie w taki sposób i nie zamierzał tego zmieniać, było mu z tym całkiem nieźle.

I choć nie wierzył, zdarzało mu się zakląć „o, do diabła!” w niejednej krytycznej sytuacji. I właśnie teraz to przekleństwo wydobyło się z jego ust. A dlaczego tak się stało? Między innymi dlatego, że wczoraj pił by uzyskać zysk z maszyny do gry.

Wypił sporo, stracił rachubę dość szybko, ale sądząc po stanie, w jaki się znajdował, było to więcej niż pięć czy sześć piw. Znacznie więcej. I różnorodność również zapewne była spora. Zdzisław po samym piwie nie miewał kaca, podobnie jak po samej wódce czy samym winie (by nie wspomnieć o whiskey). A dziś miał kaca. Kac nie był wielki, był gigantyczny. Największy chyba z wszystkich kaców, jakie kiedykolwiek Zdzisława dopadły. Do tego doszedł dodatkowy ból głowy nakładający się na kaca. Ból spowodowany wypaleniem kilkudziesięciu papierosów łamany przez zysk z maszyny hazardowej. Zdzisława ćmiły skronie – zawsze tak było, gdy wypalił paczkę lub więcej podczas imprezy. A że ostatnia impreza była całkiem niezła i dość długa (zaczęła się jeszcze przed wieczorem), wypalił na pewno więcej niż paczkę.

Teraz, wczesnym popołudniem, obudziło go to, że spadł z łóżka. Spadł dość boleśnie, na twardą podłogę – parkiet ułożony w jodełkę. Dobrze, że nie na żadna butelkę czy potłuczone szkło – taka myśl, zaskakująco trzeźwa, przemknęła mu przez pulsującą nierytmicznym, dwufazowym bólem czaszkę. Gdyby miał nieco przenikliwszy umysł, pewnie sam by sobie odpowiedział w myślach, że diabeł spotkał go wczoraj i nie ma co go przywoływać dzisiaj, jednak w stanie, w jakim był, nie stać go było na takie błyskotliwe, przenikliwe spostrzeżenia.

Stać go było na to, żeby podnieść się z podłogi i chwiejnym krokiem podążyć w stronę lodówki, gdzie, jak pamiętał, było coś do picia. Udało mu się dotrzeć do drzwi lodówki w zaskakującym tempie i bez potknięć, wyciągnął niedopitą butelkę wody niegazowanej i dokończył ją jak zysk z maszyny, jednym haustem. Sapnął, zamknął lodówkę i odwrócił się w stronę lustra.

W lustrze zobaczył diabła. Potwora o skundlonej sierści na głowie, oczach nabiegłych krwią, ryjem obitym i opuchniętym, zmiętego i odpychającego jak zysk z maszyn do gier co najmniej.

Na ten widok Zdzisław zemdlał. Diabeł w lustrze również.

[Edytuj artykuł]

opublikowano: 06/10/2015 13:00

Najnowsze artykuły w tej kategorii:

Graj teraz!