GamblingXpert

Apex Ultra Hot

autor:

Każdy kto lubi słodycze zgodzi się ze mną, gdy stwierdzę, że nieprzyzwoicie szybko tuczą. I pewnie wielu z was myślało nie jeden i nie dwa razy nad tym, by – jeśli jesteście tak mocno do słodkich drobiazgów przywiązani, że nie możecie i nie chcecie ich sobie darować – myślało zatem, by wreszcie wziąć się za to wszystko, co powstało przez nadmierne spożycie słodkich drobnostek. Jak to zrobić? Najprostszym rozwiązaniem by było pójście na siłownię. Nad siłownią w dzielnicy,w której mieszkał Rysiek, widniał dumny napis apex ultra hot a wewnątrz, w bramie, było dość ciemno. Ta cała sytuacja dość mocno odstraszała Ryśka.

Jednak żona Ryśka, Jadźka, nieustannie suszyła mu głowę o to, by się wreszcie udał na siłownię. - Nie chciałeś roweru – skrzeczała – nie chciałeś psa, żeby z nim chodzić na spacery, to zrób coś dla siebie przynajmniej na tej całej siłowni. Nie obchodzi mnie, że ci się nie chce czy że się tam nie czujesz pewnie. To nie jest miejsce, które ma ci pomóc psychicznie, masz tak coś zrobić z ta oponą w pasie! Rzeczywiście, Rysiek do najszczuplejszych nie należał. Jego brzuch zwisał nieapetycznie znad paska w spodniach. W swoje stare koszulki już nie wchodził, stare swetry wyglądały okropnie źle, gdy tak opinały ciasno jego opasłe ciało, w starsze spodnie właściwie nie mieścił się. Ostatnio nawet musiał sobie poszerzyć łańcuszek na szyi i obrączkę. Wizyta u jubilera nie była szczególnie droga, ale kłopotliwa i ambarasująca. Zaczął tłumaczyć kobiecie za ladą, o co chodzi, poczerwieniał, zaczął mamrotać, wreszcie wykaszlnął przeprosiny i uciekł. W końcu udało mu się za drugim podejściem. Wciąż z kłopotami ale jednak – udało się.

Ryśkowi już po nocach śnił się napis apex ultra hot – widywał go jako neon, jadowicie zielony lub ostro czerwony, czasem napis ożywał i jak syczący wąż pełzł ku niemu, Rysiek we śnie nie mógł uciec, nie mógł wydostać się z opresji, napis owijał się wokół niego i dusił go – aż mężczyzna budził się, spocony, zmęczony i bardzo, bardzo przestraszony.

W końcu któregoś dnia, zmęczony ciągłymi wypominaniami Jadźki, snami i całą tą sytuacją, zebrał się w sobie i postanowił pójść na siłownię. Nie bardzo wiedział, jak się do tego przygotować. Przygotował sobie sportową torbę z wytartym logo jakiejś nieznanej firmy na bokach, spakował klapki pod prysznic, bieliznę na zmianę, duży i mały ręcznik, dużą wodę gazowaną, grzebień, antyperspirant, cztery kanapki z kotletem schabowym i sporą papierową torebkę ciągutek o smaku toffi, na wypadek – jak sobie tłumaczył – gdyby spadł mu poziom cukru. Ubrał się do wyjścia i wyruszył. Nie mógł co prawda przestać myśleć o tym, że za chwilę będzie się przyglądał apexowi ultra hot ale nadzieję na przetrwanie do końca dnia dawała mu myśl, że to wcale nie musi długo trwać, że przecież porozmawia z trenerem, że nie będzie bolało itp.

Już wychodząc z klatki schodowej Rysiek miał w kieszeni papierki po dwóch ciągutkach. Torba sportowa zawieszona na ramieniu, lekko uchylona, dawała łatwy dostęp do torebki z cukierkami. Rysiek pluł sobie w brodę, że sam wcześniej nie wpadł na to, żeby chodzić z torba na ramieniu. Można było w ten sposób wziąć ze sobą więcej słodyczy niż tak po prostu do kieszeni. Jednak przyda się na coś ta wizyta na siłowni. Po drodze uspokajał sam siebie: apex ultra hot nie musi być przecież jakimś wiecznym skazaniem. Na pewno będzie miał potem zakwasy, na pewno będzie go bolała głowa i ogólnie „przytrafi mu się” złe samopoczucie. A zatem kolejna wizyta w tym przeklętym miejscu odwlecze się, nie ma co do tego wątpliwości.

Przeszedł przez pasy, nawet się ni rozejrzał. Dzielnica, w której mieszkał, była mocno oddalona od centrum miasta, a zatem jednocześnie była dość spokojna, ruch samochodowy pojawiał się tutaj sporadycznie – tak rzadko, że w gruncie rzeczy nie było o czym mówić. Tak, podobało mu się to, że jest tu tak bezpiecznie, w miarę cicho, bardzo czysto i bezkonfliktowo. Rysiek, choć był w kwiecie wieku, miał gderliwą naturę i nie lubił, gdy mu coś hałasowało za oknem, gdy jeździło dużo aut – no, nie lubił wielu rzeczy. Pewnie dlatego tak doskonale dobrali się z Jadźką. W tym przypadku powiedzenie o przyciągających się przeciwieństwach zupełnie się nie sprawdzało. Małżeństwo pod pewnymi względami było dość podobne do siebie: dwie tak gderliwe natury pod jednym dachem rzadko można spotkać.

Kierował się wprost ku apexowi ultra hot, wzdłuż poszarzałego trawnika (Idzie zima – pomyślał), mijając kiosk z gazetami, zamknięty, jak zawsze w sobotnie popołudnia. Westchnął. Może i dzielnica była cicha i spokojna, ale nie działo się w niej wiele – nawet w kwestii kilku choćby otwartych sklepików. Jedyny dłużej otwarty sklep to monopolowy, dwie ulice dalej. Ale przecież sklep z alkoholem się nie liczy jako sklep. Czasem tylko Rysiek kupował tam papierosy, ale rzadko: Jadźka uważała, że papierosy bardzo mu szkodzą przy jego tuszy. Nie sprzeczał się z nią, mimo że wiedział, że nie miała racji. Pozwalała mu na papierosa bardzo rzadko, czasami – jeszcze rzadziej – wychodziła razem z nim na balkon i paliła. Ale to tylko wtedy, gdy była zdenerwowana.

Rysiek też był teraz zdenerwowany. Wręcz niepokojąco szybko biło mu serce, miał wrażenie, że krew krąży mu w jakimś zawrotnym tempie po organizmie, poczuł pot na całym ciele. Czego się tak obawia? Przecież za napisem apex ultra hot kryje się po prostu siłownia, wiedział o tym bo okna klubu wychodziły na ulicę. Widział szereg rowerów treningowych i chyba bieżnię – nie był pewny tego ostatniego. Po prostu tam wejdzie, powie, że chce zacząć, przebierze się i zacznie ćwiczyć, nic prostszego.

Po krótkim marszu i dwóch kolejnych ciągutkach dotarł wreszcie pod bramę ozdobioną napisem apex ultra hot i zatrzymał się. Świat nagle jakby mu zafalował i jeszcze bardziej poszarzał. - co się dzieje – zdążył jeszcze pomyśleć, zanim ciemność przybrała na sile. Rysiek usiłował skupić się na tym, by zachować pozycje stojącą, ale czuł, że jego ciało go nie słucha. W tym samym momencie poczuł przerażająco mocny ból w klatce piersiowej, zabrakło mu powietrza – i przestał widzieć cokolwiek. Rysiek padł na twarz jak długi przed bramą. Z torby sportowej wysypała się papierowa torebka a z niej dwie ostatnie ciągutki. Cukierki wylądowało dość szyderczo przy samej twarzy zmarłego mężczyzny.

[Edytuj artykuł]

opublikowano: 06/10/2015 13:00

Najnowsze artykuły w tej kategorii:

Graj teraz!