GamblingXpert

Kiedy Maszyny Dają Pieniądze

autor:

Wydawało mi się, że jeśli kupię sobie gitarę to powrót do umiejętności muzycznych będzie prostszy niż jednoręki bandyta gra. Jednak gra i granie są sobie nierówne.

Kupiłem używaną, starą gitarę, mocno zużytą – i dzięki temu kosztującą symboliczne pieniądze. Skusiły mnie napisy w stylu hot spot zagraj za darmo – więc dałem się skusić. Ma metalowe struny, pasek do przerzucenia przez bark, pudło z niewielką skazą na drewnie – sama frajda, tak myślałem. Zamierzałem wrócić do dawnych umiejętności.

Nigdy nie kończyłem szkoły muzycznej czy czegoś podobnego. Nie potrafię grać z nut (ba – w ogóle nie czytam nut, niestety, bardzo tego żałuję). Jestem samoukiem, swego czasu dość upartym jeśli chodzi o walenie w gitarę. Sam (z niewielką pomocą sprawniejszych gitarowo przyjaciół i znajomych) nauczyłem się bardzo wiele, poznałem maszyny do gier darmowych i w ogóle byłem chodzącym szczęściem. Poznałem chwyty gitarowe, przejścia między nimi, opanowałem tajniki przenoszenia tonacji w górę i w dół, tak, żeby pasowały do mojego głosu (potrafiłem to robić w trakcie gry! Dla mnie to było spore osiągnięcie), wiedziałem też, jak grać w kasyna za darmo. Podpatrzyłem albo wyczytałem gdzieś sprytne chwyty, które pozwalały wzbogacić przejścia między zwrotką a refrenem piosenki, chwyty niepełne albo z jakąś szczególną struną, które idealnie nadawały się do zbudowania przejść między częściami utworów.

Nigdy co prawda nie zagrałem „nutek” na gryfie gitary, na to zbyt mało ćwiczyłem i za mało umiem. Jednak nie miałem kłopotów z publicznym graniem, nie zostałem za nie nigdy zbuczany (choć do umiejętności rzetelnych grajków ulicznych chociażby daleko mi brakuje), wydaje mi się więc, że te umiejętności dość mocno weszły mi w krew (może tu należałoby raczej napisać „w ręce”?). I że przypomnienie ich sobie po kilku latach, podczas których odstawiłem gitarę zupełnie, nie powinno stanowić wielkiego problemu. Co prawda wolałbym kasyna za darmo ale nie można mieć wszystkiego.

Bardzo, bardzo się pomyliłem. To niesamowite, jak wielu rzeczy zapomniałem. To znaczy – nie do końca tak. Zapomniały ich moje palce, które stały się mniej sprawne, mniej zwinne czy powolniejsze – ale głowa pamięta. Może nie pamiętam chwytów do poszczególnych tytułów, może trudność mi sprawia zaimprowizowanie chwytów do prostej piosenki, ale wciąż zestaw podstawowych umiejętności mam i z radością chciałbym z niego korzystać.

Okazało się jednak, że organizm stawia spory opór, zupełnie jakbym sprawdzał jak oszukać automat albo coś w tym stylu. Palce obolałe od dociskania strun wręcz krzyczą, żeby gitary się pozbyć. Uszy – choć słyszą fałsze czy nieczystości dźwięku – niechętnie skłaniają się do wzmożonej czujności muzycznej. Nawet plecy dziwnie bolą od zginania się nad instrumentem. To zaskakujące, jak wielu rzeczy ciało zapomniało i jak bardzo nie chce do nich wracać. Trochę mnie to zasmuciło, wolałbym jednak, żeby ciało było mi nieco bardziej posłuszne – czułem jednak, że będzie to to samo co granie bez depozytu kasyno. Jednak wierzę, że to sprawa do przeskoczenia i że prędzej czy później bez bólu czy kłopotów będę wracał do gitary a granie przyniesie radość zarówno mnie jak i innym. Oby.

[Edytuj artykuł]

opublikowano: 06/10/2015 13:00

Najnowsze artykuły w tej kategorii:

Graj teraz!